Powódź w bloku? Wysokie piętro, nowoczesne osiedle, kanalizacja miejska – przecież to niemożliwe. A jednak coraz więcej właścicieli mieszkań przekonuje się, że żywioł wody nie zna granic administracyjnych ani wysokości budynków. Ulewne deszcze, przepełnione studzienki, zalane garaże podziemne i cofające się ścieki to dziś codzienność wielu osiedli, nawet tych uchodzących za „bezpieczne”.
Choć ubezpieczenie od powodzi wciąż kojarzy się głównie z domami nad rzeką, realne zagrożenie dotyczy także mieszkańców dużych miast – zwłaszcza że ochrona przed powodzią nie jest domyślnie wliczona w każdą polisę mieszkaniową. W tym wpisie pokazujemy, jak wygląda sytuacja dziś:
- czym różni się powódź od zwykłego zalania,
- jakie szkody może wyrządzić nawet krótka ulewa,
- i dlaczego warto zabezpieczyć się zawczasu – zanim woda zrobi to za Ciebie.
Ubezpieczenie od powodzi – co to właściwie znaczy?
Wielu właścicieli mieszkań myli pojęcia „zalania” i „powodzi”, traktując je jako jedno i to samo zdarzenie. W rzeczywistości, z punktu widzenia ubezpieczyciela, to dwa zupełnie różne ryzyka – i co najważniejsze, nie są one zawsze objęte tą samą ochroną.
Zalanie to sytuacja, w której szkoda powstaje na skutek np. pękniętej rury, awarii pralki, przeciekającego dachu czy nieuwagi sąsiada z góry. To zdarzenie losowe, które zwykle jest objęte w podstawowym zakresie polisy mieszkaniowej.
Z kolei powódź to zjawisko o znacznie szerszym zasięgu – definiowane jako zalanie terenu wodami pochodzącymi z opadów atmosferycznych, rzek, kanalizacji burzowej czy wód gruntowych, które przedostały się do budynku. I właśnie ta kategoria najczęściej wymaga osobnej klauzuli w ubezpieczeniu, którą trzeba świadomie dokupić.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli Twoje mieszkanie zostanie zalane na skutek intensywnych opadów deszczu, które przeciążyły miejską infrastrukturę i doprowadziły do cofki ściekowej lub zalania garażu – a nie masz rozszerzenia o powódź – możesz nie dostać żadnego odszkodowania.
Dlatego tak istotne jest, by nie zakładać, że wszystko, co związane z wodą, jest automatycznie objęte ochroną. Szczególnie dziś, gdy ekstremalne zjawiska pogodowe występują coraz częściej – także w środku miasta.
Dlaczego zagrożenie dotyczy również bloków i mieszkań w miastach?
Mieszkanie w bloku, szczególnie na wyższym piętrze, może wydawać się całkowicie bezpieczne – z dala od rzek, skarp i terenów zalewowych. Niestety, w ostatnich latach ryzyko powodzi w miastach przestało być rzadkością. Nawet dobrze zaprojektowane osiedla stają się bezbronne wobec gwałtownych opadów i przeciążonej infrastruktury kanalizacyjnej.
Przyczyn jest kilka. Przede wszystkim: ulewy są coraz bardziej intensywne. Opady, które kiedyś trwały godzinami, dziś potrafią zrzucić miesięczną normę deszczu w kilkanaście minut. To zbyt dużo, by systemy odwodnienia osiedlowe i miejskie były w stanie skutecznie odprowadzić wodę. Zalegająca deszczówka wdziera się do garaży podziemnych, piwnic i wind. Cofające się ścieki z kanalizacji burzowej potrafią zalać mieszkania na parterze, a czasem nawet wyżej – przez piony i kanały wentylacyjne.
Kolejnym problemem są źle zaprojektowane lub niedrożne systemy odprowadzania wody na nowych osiedlach. Betonowa zabudowa, brak zieleni chłonącej wodę, źle nachylone chodniki i niewydolne kratki odpływowe – to wszystko sprawia, że nawet stosunkowo krótki deszcz może doprowadzić do lokalnej „powodzi”.
Nie można też zapominać o tym, że szkoda w mieszkaniu nie musi zacząć się bezpośrednio w Twoim lokalu. Jeśli woda przedostanie się do instalacji elektrycznej w piwnicy lub zniszczy centralę wind, skutki będą odczuwalne przez wszystkich mieszkańców – także tych z czwartego czy piątego piętra.
W skrócie: miejsce zamieszkania w bloku nie chroni przed skutkami powodzi. A skoro żywiołu nie da się zatrzymać – warto się przed nim zabezpieczyć.
Ile kosztuje rozszerzenie o powódź i co naprawdę daje?
Jednym z najczęstszych powodów, dla których właściciele mieszkań rezygnują z ubezpieczenia od powodzi, jest przekonanie, że to drogi i zbędny dodatek. Tymczasem rozszerzenie ochrony o ryzyko powodzi to często niewielki koszt w skali roku, który może uratować portfel, gdy woda wyrządzi realne szkody.
W praktyce dopłata do polisy za ochronę od powodzi zaczyna się nawet od kilkunastu złotych rocznie – szczególnie jeśli mieszkanie nie znajduje się na terenie uznanym za wysokiego ryzyka. Koszt wzrasta przy większym metrażu lub wyposażeniu o wyższej wartości, ale wciąż mówimy tu o symbolicznych kwotach w porównaniu z potencjalną stratą.
Co obejmuje taka ochrona? Przede wszystkim:
- zalanie mieszkania wodą napływającą z zewnątrz (np. po intensywnym deszczu),
- zniszczenie wyposażenia (meble, sprzęt AGD, elektronika),
- szkody w elementach stałych (np. podłogi, ściany, drzwi, instalacje),
- często także zalanie piwnicy, komórki lokatorskiej czy garażu podziemnego,
- koszty uprzątnięcia mieszkania po szkodzie.
Warto zaznaczyć, że niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe wymagają deklaracji o stanie zabezpieczeń mieszkania (np. kratki, odwodnienia) albo stosują okres karencji – czyli czas od zakupu polisy do początku ochrony. To zabezpieczenie przed kupowaniem ubezpieczenia „w ostatniej chwili”, gdy powódź jest już prognozowana.
Dlatego warto działać z wyprzedzeniem, a nie dopiero wtedy, gdy zalana ulica pojawi się pod balkonem.
Nie wszystko zależy od piętra – zadbaj o ochronę, zanim będzie za późno
Ubezpieczenie od powodzi to jeden z tych elementów, o których większość właścicieli mieszkań przypomina sobie dopiero wtedy, gdy jest już za późno. A przecież realne zagrożenie nie dotyczy tylko domów jednorodzinnych czy terenów zalewowych – coraz częściej dotyka mieszkań w blokach, nawet tych nowoczesnych i dobrze położonych.
Kanalizacja nie nadąża, ulewy są coraz gwałtowniejsze, a osiedla często nie radzą sobie z odprowadzaniem wody. Skutki? Zalane garaże, zniszczone sprzęty, niedziałające windy i szkody, których nikt się nie spodziewał.
Dlatego zanim pogoda znów zaskoczy Twoją okolicę, sprawdź, czy Twoja polisa naprawdę chroni Cię przed powodzią. A jeśli nie masz pewności – porozmawiaj z agentem i rozważ rozszerzenie ochrony.
To niewielki koszt, który może uchronić Cię przed bardzo dużym problemem.
Skontaktuj się ze mną – pomogę dobrać ubezpieczenie, które działa także wtedy, gdy z nieba leje się więcej niż deszcz.